Całkowita liczba wyświetleń stron

środa, 23 maja 2012

Co ma Tilda wspólnego z brakiem internetu ?

A no ma i to dużo ! Ot historyjka jakich wiele . Jakiś czas temu ( trzy tygodnie !!! ) przeszła sobie wiosenna burza . popadało , powaliło piorunami i nie byłoby w tym nic szczególnego gdyby nie to że w raz z burzą odszedł sobie nasz dostęp do internetu . Na chwilę obecna wiemy tylko tyle że ,, to chyba jest awaria na linii '' . Francuzi to naród któremu nigdy się nie spieszy i na wszystko ma czas więc finał rozwiązania naszego problemu z internetem kiedyś nastąpi . Kiedy ?! nie wiadomo ! Tak więc odcięci od internetu szukamy sobie zajęcia żeby do reszty nie zwariować . Każdy radzi sobie jak może , ja wyżywam się na maszynie do szycia i dalej męczę wzory Tilda . Korzystając z uprzejmości znajomego mogę dziś ,, zaszaleć '' i wrzucić szybciutkiego posta i nadrobić chociaż w małym stopniu zaległości . Poniżej kilka moich prac które powstały z nudów .

Tych dziwnych owieczek miało być trzy ale niestety moja cierpliwość wyczerpała się po tej jednej . Wszycie pyszczka doprowadziło mnie do białej gorączki . Może się kiedyś skuszę na uszycie pozostałych ale raczej nie prędko


 Powstały też nowe koniki






 Serweta z podkładkami


A z resztek jak zwykle powstały nowe serduszka






Pan królik dostał nowe ubranko




 A to już sklepowy zakup , super cena ( 2 euro za dwie szt. ) i urok osobisty nie do przebicia !

 
A na koniec brocantowe zdobycze. Obrazek - wieszak idealnie wpasował się w kuchni


 Ogarnęła mnie mania świecznikowa oto kilka z nich

Na dzisiaj to wszystko , mam nadzieję że wam się podobało . Powstaje jeszcze jeszcze kilka projektów ale to już w następnym poście , mam nadzieję że odzyskamy internet i będę mogła nadrobić zaległości .
Miłego dnia

sobota, 28 kwietnia 2012

Jak to baba za szycie się wzięła

Dzisiaj szybki post bo i rozpisywać się nie ma za bardzo o czym . Tildowe króliczki , anioły , lale i wszelakie ozdóbki od dawna kusiły ,, uszyj mnie ! " . No tak ale co innego chcieć a co innego zrobić . No bo jak to zrobić skoro krawcowa ze mnie żadna a maszyna do szycia nie wiadomo po co aż tyle pokręteł ma ? Ale uparta jestem więc nie zważając na przeciwności postanowiłam USZYJĘ ! Maszynę przytargałam , podłączyłam , nici nawleczone , dwa ściegi umiem obsłużyć więc na początek wystarczy . No i na tym etapie  zostałam na dłużej bo po przeglądnięciu książki okazało się że w domu owszem jakieś materiały są ale akurat nie w takich kolorach co powinny . Po dłuższym namyśle doszłam do wniosku że w końcu te moje wypociny na wystawę nie szykuję więc mogą być w innych kolorach . Pierwszy powstał królik . Miał być frotowy z sznurkową kokardką bez ubranka ale jakoś tak dziwnie wyglądał więc doszyłam mu spodenki .
 Szycie królika poszło w miarę dobrze więc następny miał być anioł w szlafroku . Nie wie jak to się stało ale  zamiast anioła padło na czarownice i tu już zaczęły się schody . Bo co innego prosty zając a co innego trzy identyczne czarownice . Niestety w moim wykonaniu identyczne nie są i nie chodzi mi o ubranie a raczej o rysy ,, twarzy " . Uszycie trzech sztuk zajęło mi prawie półtora dnia , więc jak widać do szycia na akord się nie nadaję . Ale w końcu powstały takie oto czarownice ( w oczekiwaniu na fryzury )
Z fryzurkami prezentują się troszkę lepiej . Nie wiem jak kto ale ja mogę pozazdrościć dziewczynom które szycie na maszynie mają opanowane do perfekcji . Po uszyciu czarownic mogę z całkowitą pewnością stwierdzić że to nie moja działka . Co oczywiście nie oznacza że już nic nie uszyję , próbować będę a z jakim skutkiem to się okaże . Chwilowo muszę odpocząć psychicznie .


Na koniec jeszcze moja ostatnia zdobycz , dzbanek do herbaty .
Na dzisiaj to tyle , miłego dnia życzę!

środa, 11 kwietnia 2012

Sezon brocantowy uważam za otwarty !

 Obiecywałam sobie zupełnie niedawno że będę na bieżąco wstawiać posty .Niestety nic z tego nie wyszło i znowu mam zaległości . Ale jak to w życiu bywa brak czasu potrafi skutecznie zniweczyć wszelkie plany . Mam tylko nadzieję że pomału wszystko wróci do normy i nie będę musiała w biegu przeglądać waszych blogów . Ale są i też miłe strony tej gonitwy , a mianowicie - z ,, krajobrazu '' w naszym domu znikają pomału    szare betonowe podłogi czyli cd. ,, kładziemy kafelki '' ! Poza tym w końcu zaczął się sezon brocantowy !! Poniżej kilka fotek zdobyczy z pierwszego wypadu na graty .
Dwa metalowe świeczniki
Pojemnik na musztardę
 Różowa dama
 Następne świeczniki i figurka Jezusa
 Przy okazji wyciągnęłam starą gazetę o której zupełnie zapomniałam . Teraz wisi sobie oprawiona i cieszy oczy .
 Data wydania
Stara maszyna  którą dostałam jakiś rok temu od znajomego francuza doczekała się w końcu swojego debiutu . Zupełnie o niej zapomniałam i kiedy przez przypadek się na nią natknęłam  była tak zakurzona że ciężko było określić jaki ma kolor . Teraz wypucowana stoi sobie na parapecie . Oczywiście to nie jej ostateczne miejsce ale póki co musi stać tam gdzie stoi .



Na koniec kilka zdjęć z ogródka . Moje oczko w głowie Magnolia . Co prawda jeszcze bardzo mała ale radość tym większa że tak pięknie zakwitła .

 
Mięta

Jeszcze parę dni i ciasto rabarbarowe zagości na naszym stole
 Wiosna zawitała już na dobre , owady uwijają się w zapylaniu jak szalone , na krzaczkach agrestu pojawiły się już maleńkie zalążki owoców .
A na koniec żeby nie było że u nas zupełnie nie świątecznie było stroik wielkanocny mojej produkcji ,, na szybko ''
 I oczywiście kosz ze święconką , w roli głównej zajączek , baranek , owieczka ( jak kto woli )
Miłego dnia życzę !

poniedziałek, 19 marca 2012

Rozbijamy się!

Dzisiejszy post trochę odbiega od tego co tu zamieszczam ale mała odmiana każdemu dobrze robi .Wczorajsza niedziela upłynęła nam pod hasłem ,, trochę adrenaliny nikomu nie zaszkodzi ". A za wszystkim stoją synowie naszych znajomych . Otóż chłopcy ( obydwoje zapaleni mechanicy ) postanowili że uprzyjemnią,, starym " niedzielę i wystartują ? No właśnie nie wiem jak to nazwać? Jedyne co mi przychodzi do głowy to rozwałka ale mniejsza z tym . Chłopcy już wcześniej przygotowali swoje samochody do tego typu wyścigów więc w niedzielę pozostało tylko ruszyć ,, starych " z wygodnej kanapy , zapakować wszystko na lawety i w drogę .

 Nigdy wcześniej nie byliśmy na tego typu imprezie i byłam pełna obaw o bezpieczeństwo startujących i widzów ale mogę szczerze przyznać że moje obawy były bezpodstawne . Pomimo że impreza ma charakter prywatny , nie zaobserwowałam żadnego gorszącego incydentu . Wyścig polega na wyeliminowaniu przeciwników  wygrywa ten co zostanie na torze ostatni z działającym autem . Oczywiście nie ma żadnych nagród , jest to raczej spotkanie miłośników takiej rozrywki . Mogą w ten sposób sprawdzić swoje umiejętności . O żadnym chamstwie na torze jak i poza nim nie ma mowy więc cała impreza upływa w naprawdę fajnej atmosferze . A poniżej ,, rozpoznanie toru " w wykonaniu ,,starych " , oczywiście tylko faceci mogą wpaść na taki pomysł !
Ostatnie sprawdzenie sprzętu

A to ,, rozpoznanie toru " w wykonaniu ,, małolatów "

Szybka wymiana ,, kapcia "
Prezentacja przed startem
Nasza ekipa Polsko-Francuska czyli Kuba i Paul
Krótkie przedstawienie zasad
I wystartowali !



Kilka niegroźnych zdarzeń


Niestety poważna awaria wyeliminowała nam Kubę
Ale na torze pozostał jeszcze Paul
Ta sama awaria uziemiła też Paula
Chłopcy spisali się świetnie a ich miny mówiły same za siebie - BYLI SZCZĘŚLIWI ! Po wszystkim przyszła kolej na zapakowanie autek na lawety
I tak upłynęła nam niedziela. Było naprawdę bardzo fajnie i na następne wyjazdy też się piszemy . Szkoda tylko że zdjęcia nie oddają atmosfery jaka tam panowała . Mam nadzieję że wytrwaliście do końca . Po niżej krótki filmik z imprezy
video